Na polskich drogach z roku na rok zwiększa się ilość samochodów. Zapełniają się parkingi, więcej ofert mają deweloperzy, powstaje coraz więcej komisów samochodowych a nawet można zobaczyć „nibykomisy” czyli stojące przy drogach lub przy posesjach samochody z napisami „sprzedam” sprowadzane indywidualnie.

Podaż zdecydowanie przerasta popyt – można brać i przebierać w markach, rocznikach, kolorach, przebiegach, wyposażeniach…

A więc jeżdżą dumnie nowoczesne modele nowych marek z całej Europy i Azji i nie tylko, trochę starsze samochody różnych klas ale widać jeszcze wiele starszych modeli, które mają lata świetności dawno za sobą i jeżdżą bardziej siłą woli swoich właścicieli niż siłą silnika. Auta do naprawy z poprzedniego stulecia, dwudziestoletnie albo i starsze wymagają dużo cierpliwości, znoszenia niedogodności ( np. skrzypiące drzwi lub niedziałająca tylna wycieraczka itp).

Są jednak często dla swoich właścicieli sentymentalną pamiątką ale najczęściej po prostu jedynym osiągalnym ze względu na cenę pojazdem. Widuje się jeszcze „maluchy” i polonezy ale też wiele niemieckich aut – stare ople, volvo, volkswageny, o których mówi się, że są nie do zdarcia. Podobnie jak z osobowymi jest z samochodami dostawczymi i ciężarowymi – ich wiek i stan jest najróżniejszy.